RODZICE – TWOIMI BOGAMI?

Drogi Przyjacielu!

Czy masz czasami wrażenie, że Twoje życie tak naprawdę nie jest Twoje? Czy czujesz się tak, jakbyś realizował cudze cele, a nawet żył cudzym życiem?

A może bywają takie chwile, kiedy czujesz, że inni się na Ciebie uwzięli? Bo wszyscy dookoła sprawiają Ci ból, a Ty zastanawiasz się – dlaczego???

Cóż … podobno „życie nie może być tylko usłane różami” i jeżeli właśnie z tym dokładnie się zgadzasz, to … naprawdę masz „problem”:)

Tylko, że w 100% nie jest on Twój!

Jak to nie mój, a czyj w takim razie? – zapytasz.

Hm … uwierzysz kiedy Ci odpowiem, że Twojej mamy? A nawet babci czy prababci … może też być taty, dziadka i pradziadka, a nawet prapradziadka. Bo tradycja kontynuowania bólu i cierpienia w ludzkich rodach jest długa i skrupulatnie przestrzegana przez potomków!

Tak, naprawdę nie żartuję! Dlaczego miałabym się śmiać z tak poważnych doświadczeń? Przeżyć, które z pokolenia na pokolenie idą dalej i są przejmowane (wręcz wysysane) przez potomnych wraz z mlekiem ich matek?

W Biologii Totalnej Organizmów Żywych (tak brzmi pełna nazwa) jest takie pojęcie jak Projekt/Cel. To czas, w którym ludzka podświadomość jest programowana poprzez emocje swoich rodziców, głównie mamy. I oczywiście dotyczy to bardzo wczesnego etapu życia człowieka (łącznie z ciążą), a nawet czasu samego poczęcia i porodu. Do tego wlicza się jeszcze czas 18tu miesięcy przed poczęciem i pierwszy rok życia!

Przekonania jakie tworzą się wtedy w naszym umyśle podświadomym są następnie w całkowicie nieświadomy sposób realizowane przez człowieka w ciągu całego życie! Krótko mówiąc – coś fatalnego! Bo właśnie wtedy masz wrażenie, że ciągniesz za sobą jakąś energię, która zmusza Cię do robienia czegoś na co naprawdę nie masz ochoty!

Ale niestety, to jest silniejsze od Ciebie. A dlaczego? Bo taka jest potęga Twojej podświadomości, która ZAWSZE wygrywa z działaniem świadomym! A przynajmniej tak było do tej pory:)

I dopóki nie oczyścisz swojego umysłu z wszelkich (zwłaszcza cudzych) przekonań i programów, dopóty nie będziesz mógł kreować własnego życia i osobistego doświadczenia. Za to będziesz jak pilot samolotu, który cały czas leci na autopilocie! A w takiej sytuacji nie ma miejsca na osobistą kreację, jest tylko odtwórcze działanie tego, co już znasz i masz w swojej pamięci komórkowej. W takiej przyszłości nie ma Ciebie – Twojej prawdziwej Istoty, jest tylko zlepek doświadczeń Twoich rodziców i przodków.

Ja nazywam takie życie realizacją „scenariusza karmicznego”, więc proszę NIE BĄDŹ GRZECZNYM CHŁOPCEM, ani tym bardziej GRZECZNĄ DZIEWCZYNKĄ! Bo oni nie mają szczęśliwego życia, za to nieustanne spełnianie oczekiwań innych ludzi (zwłaszcza swoich rodziców).

Dlaczego emocje i przeżycia naszych rodziców tak niesamowicie mocno wpływają na nasze życie? Odpowiedź jest prosta, ale również zaskakująca: ponieważ dla naszego „wewnętrznego dziecka” mama i tata są jego Bogami!

Tak – Twoja mama to Twoja Bogini, a Twój tata to Twój Bóg!

A gdzie w tym wszystkim jest Twój prawdziwy Bóg – Twój stworzyciel, Źródło Wszystkiego, co Jest, czyli Ty sam?

„Co takiego? Co za bzdura! Moim rodzicom daleko do jakiegokolwiek bóstwa!” – powiesz i oczywiście będziesz miał rację, a jednocześnie nie będziesz jej miał.

Z jednej strony, na tym całkowicie pierwotnym planie (w Macierzy) wszyscy jesteśmy Jedną i tą samą Istotą – Bogiem. Ale z drugiej strony, tu na Ziemi, gdzie panuje dualizm, a więc dobro i zło, jesteśmy „tylko” ludźmi i różnie tu bywa z naszą boskością.

Dlatego, proszę Cię mój drogi Przyjacielu, dla dobra tego eksperymentu, załóż proszę (tylko na chwilę), że Twoja podświadomość (tzw. wewnętrzne dziecko) traktuje Twoich rodziców jak Bogów.

Dla Twojej małej Ani, Basi, Kasi, a także małego Krzysia i Tomeczka – Wasza mama to Bogini, od której całkowicie zależy Wasze życie, bo bez niej po prostu nie istniejecie.

Każde jej żądanie, oczekiwanie, sugestia etc. wobec Was jest natychmiast skrupulatnie zapamiętywana i kreowana z pierwszą chwilą przyjścia na świat. Ale co gorsza, ludzka podświadomość uważa również, że to, co czuje Bogini (zwłaszcza podczas 9 miesięcy ciąży) jest całkowicie naturalnym stanem bycia, a wręcz niezbędnym stanem do przeżycia! W ten oto sposób, człowiek nieświadomie realizuje w swoim życiu oczekiwania rodziców i odtwarza jak stara, zacięta płyta emocje swojej mamy Bogini.

A teraz zastanówmy się jakie to uczucia towarzyszą młodym kobietom, które bardzo często dopiero, co rozpoczęły swoje samodzielne istnienie (z dala od rodzinnego domu) i nagle bach! zostają matkami! A jak wiemy, takie wydarzenie jak macierzyństwo, całkowicie zmienia życie kobiety! I to pod każdym względem i w każdym aspekcie!

Tak, mężczyźni nie mają o tym bladego pojęcia:)

Młoda kobieta (w wieku tzw. produkcyjnym, czyli najczęściej między 20, a 30 rokiem życia), która ma swoje plany: np. co do swojego wykształcenia oraz kariery zawodowej (bo chce zostać np. lekarzem, albo fryzjerką, albo podróżniczką), nagle dowiaduje się, że jest w ciąży! Oczywiście ciąży nieplanowanej! Być może nie ma jeszcze stałego partnera, nie spotkała tego „jedynego”, na razie dopiero eksperymentowała na polu swojej seksualności. A ów eksperyment to najczęściej zaledwie sam początek rozpoznania tego tematu, który na poważnie pojawi się w jej życiu dopiero po 35 roku życia! Dopiero wtedy (wg współczesnej psychologii) kobieta zaczyna się cieszyć swoją dojrzałą seksualnością.

Niestety ciąża przychodzi zazwyczaj o wiele wcześniej i bardzo często nie jest mile widziana! A dla ludzkiej podświadomości jest to na samym progu życia program odrzucenia. Do tego dochodzi presja środowiska, która zmusza młodych ludzi do bycia razem (a nawet tworzenia małżeństwa). Wyobraź sobie, drogi Przyjacielu, swoją młodą mamę, zakochaną pustą i powierzchowną miłością w koledze, który jej czymś zaimponował … Oboje w ogóle do siebie nie pasują, no ale przecież! Powiedziało się „a”, to teraz trzeba powiedzieć „b” (a nawet TAK)! I tak oto, dzieci rodzą dzieci, a następnie je „wychowują”!

W efekcie tego, co powyżej, młoda kobieta, będąc w ciąży przeżywa cały kalejdoskop emocji: przerażenie, niedowierzanie, złość (to na dobry początek), a później niepewność, bezsilność, opuszczenie/porzucenie (na wieść o ciąży), zupełny brak kontroli nad swoim życiem, a w końcu smutek, żal, często poczucie winy, tęsknota za prawdziwą miłością i wsparciem. Krótko mówiąc, zostaje z tym sama. I to nawet wtedy, gdy ma wsparcie ze strony rodziny … niestety brakuje jej wtedy wsparcie od samej siebie! A do tego często pojawiają się teściowie, którzy też zazwyczaj nie są zachwyceni przyszłą synową czy zięciem, co powoduje u kobiety w ciąży kolejny ciąg negatywnych emocji. I tak przez 9 miesięcy!

Drogi Przyjacielu, nie zrozum mnie źle, proszę … gdyż nie wszystkie emocje mamy będą odtwarzane przez podświadomość jej przyszłego dziecka. Niestety, nie jest to aż takie oczywiste, bo w przeciwnym razie, już dawno byśmy to zauważyli i zapewne chcieli zmienić. Jedno dziecko „weźmie sobie do Serca” stosunek mamy do mężczyzn, a inne np. do codziennych obowiązków typu: sprzątanie, gotowanie, pranie etc. (zwłaszcza jeżeli kobieta tego serdecznie nie znosiła).

Równie ważna jest też np. sama intencja zajścia w ciążę oraz okoliczności poczęcia. Przykładem może być sytuacja, w której partnerzy kłócą się, a następnie na zgodę idą do łóżka, co skutkuje powołaniem na świat nowego człowieka. Jego życiowy program będzie związany z wiecznym godzeniem rodziców, a często też innych (np. rodzeństwa, kolegów, koleżanek ze szkoły czy też ludzi, z którymi pracuje) odtwarzając w swoim życiu wieczną rolę ratownika.

Bywają też przypadki, w których intencją zajścia w ciążę była ucieczka przyszłej mamy z nielubianej pracy. Efektem tego może być dziecko, które zawsze będzie uciekało od pracy! Dlaczego? Ponieważ dokładnie dzięki temu żyje! A więc, aby żyć, trzeba unikać pracy, a to oczywiście może mieć bardzo nieprzyjemne następstwa (zwłaszcza w jego dorosłym życiu zawodowym).

Ale powróćmy do programów z okresu ciąży!

Sam program opuszczenia, odrzucenia (często zawierający w sobie również poczucie zdrady), jest ogromnym obciążeniem dla umysłu nienarodzonego dziecka. Na etapie ciąży jest swoistą pieczęcią – poczucie zdrady i odrzucenia naznacza podświadomy umysł dziecka na całe jego życie. I właśnie ten program podświadomość będzie realizować w życiu dorosłego człowieka, kreując cyklicznie sytuacje, w których będziemy przeżywać odrzucenie lub zdradę.

Pamiętasz Przyjacielu, swoje doświadczenia ze szkolnej ławy? Sytuacje, w których czułeś się odrzucony przez rówieśników, nauczycieli? Albo przez rodzeństwo? Albo przez dalszą rodzinę np. kuzynostwo? Możliwości jest naprawdę sporo, np. chociażby brak zaproszenia od rodzonej siostry na jakąś ważną uroczystość rodzinną (typu chrzest), albo wręcz fizyczna zdrada dokonana przez partnera/partnerkę.

Program odrzucenia ze strony mamy jest również podłożem przyszłych problemów w przepływie pieniędzy, a zwłaszcza w ich przyjmowaniu.

I teraz, zastanówmy się proszę nad brakiem edukacji przyszłych rodziców …

Pozostawiamy na boku (poza nawiasem społeczeństwa) cały, ogromnie ważny, aspekt dojrzałego macierzyństwa i tacierzyństwa! Młode kobiety mają dziś szansę na naukę treści zawartych w haśle „rodzić po ludzku”, ale dotyczą one głównie fizjologii porodu. I nie ma w nich informacji nt. wpływu ich samopoczucia na przyszłe życie ich potomstwa (mam na myśli ogół społeczeństwa, a nie pojedyncze przypadki kobiet, które na własną rękę poszukują wiedzy na ten temat). A już na pewno nie mówi się w ogóle o możliwości swoistego programowania umysłu dziecka. Dlaczego tak się dzieje? Bo systemowi nie zależy na szczęśliwym życiu tzw. jednostki. Jako cywilizacja jesteśmy daleko w tyle za innymi wysoko rozwiniętymi społeczeństwami, które potrafią dbać o swoją młodzież i nie wymagają od niej posiadania mądrości, która przychodzi z wiekiem. A już na pewno nie oczekują od niej wychowywania kolejnych pokoleń (mam na myśli sytuacje, w których dziecko rodzi dziecko), wiedząc jak bardzo istotne jest to dla przyszłości ich rasy.

Podsumowując, najczęściej „nasze problemy” w ogóle nie są „nasze”. I kiedy to w końcu sobie uświadomimy, możemy to zmienić. Ale żeby to zmienić, musimy wziąć najpierw pełną odpowiedzialność za to, co stworzyliśmy. Innymi słowy: za każdą sytuację, która powstała dzięki podświadomej kreacji naszego umysłu. Bo kreacja była niewątpliwie nasza, tylko program, na podstawie którego kreowaliśmy nie był nasz.

W swojej pracy niejednokrotnie przekonałam się, że najbardziej szkodzi naszemu rozwojowi brak chęci do wprowadzania zmian.

Życie to nieustanny ruch (przede wszystkim na poziomie kwantowym).

A TY JESTEŚ TĄ ENERGIĄ, KTÓRA WPRAWIA W RUCH CAŁE WSZECHŚWIATY!

Dlatego tkwienie w starych schematach (bo przecież mój ojciec tak miał i jego ojciec też) nigdy nam nie służy. Ten wieczny opór przed zmianą to opór przed Twoją osobistą ewolucją. A wtedy to już nie jest rozwój tylko zastój, a nawet marazm. A stamtąd już prosta droga do bezwładu, a potem totalnej stagnacji. I mamy wokół siebie przykłady takiego życia (pamiętasz społeczność wsi, do której trafił główny bohater filmu „Pieniądze to nie wszystko”?). Jak myślisz ile jest takich wiosek w Polsce, Europie i na świecie?

Na szczęście dzisiejszy poziom świadomości (i tzw. samorozwój) daje nam dużo wspaniałych narzędzi, do wprowadzania tych zmian. Służą one głównie do uwalniania emocji, wystarczy ich poszukać. Dla każdego z nas to będzie coś innego. Ja posługuję się medytacją dynamiczną oraz pracą z ciałem i psychiką w postaci tappingu. Polecam też uwalnianie emocji metodą dra Hawkinsa i dra Nelsona. Kody uzdrawiania Alexandra Loyda są równie efektywne, co wszystkie pozostałe. Ale moją ulubioną jest po prostu, świadoma praca z własną przestrzenią, bo to, czym wibrujesz to tworzysz!

Mam nadzieję, że udało mi się uświadomić Ci jak wielką MOC nosisz w sobie! Pamiętaj, że zawsze masz wybór, a jedyny który Ci naprawdę pomaga to ten, w którym WYBIERASZ SIEBIE!

Bo …

„Jestem tym, czego doświadczam.

Doświadczam tego, co wyrażam.

Wyrażam to, co mam w sobie.

Mam w sobie to, na co sobie POZWALAM!”

                                                                                                           N. D. Walsch „Rozmowy z Bogiem”

Z miłością ❤️💖

Wasza Siostra Dagmara

Udostępnij

Facebook
Pinterest
LinkedIn
Email
WhatsApp
Dagmara Januszko-Pyzio

Dagmara Januszko-Pyzio

Istota Światła, razem ze swoją Nadświadomością prowadzi Gabinet Rozwoju Samoświadomości we Wrocławiu

2 odpowiedzi

  1. Wspaniały artykuł, dziękuję! Mam pytanie, czy są metody pracy z małym dzieckiem, jeśli podejrzewam (ale nie mam pewności), że zaprogramowałam je w czasie ciąży?

    1. Hej Karolino!
      Metody są oczywiście różne, a moje ulubione to szeptanka (podczas snu dziecka) oraz mówienie do zdjęcia dziecka. Jeżeli program jest naprawdę poważny to „mówimy” przez 21 dni, co najmniej. Na zdjęciu ma być tylko nasze dziecko (bez jakiegokolwiek towarzystwa), a Ty masz mieć świadomość tego, że mówisz jednocześnie do podświadomości i nadświadomości dziecka. Podświadomości przede wszystkim tłumaczysz, że ją/jego kochasz, a nadświadomości, że to była Twoja energia i że nie musi być lojalna w stosunku do Ciebie. Możesz użyć słów: „zwalniam Cię z obowiązku odtwarzania moich emocji w Twoim życiu” albo „uwalniam Cię kochany synku/kochana córeczko od mojego bagażu emocjonalnego – błogosławię Twoją wolność i realizację Twoich pragnień w swoim życiu”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze wpisy

ENERGIA PŁYNIE

Zapisz się do mojego newslettera

Bez spamu, niepotrzebnych powiadomień, skrót najważniejszych wydarzeń we Wszechświecie.

Kategorie

Znajdź mnie tu

Powiązane zapiski

Warsztaty o kobiecości

Kochana Siostro! JESTEŚ BOGINIĄ!  Czy wiesz o tym?  Zapewne wiesz, ale to Cię tylko:  – rozśmiesza, – drażni, – frustruje, czyli tak naprawdę to wpędza

więcej »